20 sierpnia 2017

Wilkie Collins, Tajemnica mirtowego pokoju.



Tajemnica mirtowego pokoju (oryg. The Dead Secret, wyd. 1857) Wilkie Collins (1824-1889) to powieść z gatunku klasyki literatury popularnej, którą należy przeczytać.  

Przenosimy się do I połowy XIX wieku i kornwalijskiej posiadłości Trevertonów, Porthgenna Tower. Umierająca lady Treverton wzywa do siebie swoją pokojówkę i zarazem przyjaciółkę Sarę Leeson. Nakazuje jej spisać swoje ostatnie słowa i przekazać kapitanowi Trevertonowi list ujawniający skrywaną od lat tajemnicę. Sara jest przerażona, ale posłusznie wykonuje polecenie swojej pani i decyduje się dotrzymać przysięgi. List obciąża obie kobiety, bowiem Sara jest wspólniczką lady Treverton. Kiedy ta umiera, Sara nie potrafi przekazać listu mężowi lady Treverton. Postanawia ukryć list na terenie niezamieszkałej części domu, w biurku w pokoju mirtowym. W ten sposób nie łamie co prawda przysięgi złożonej lady, ale jednocześnie nie spełnia jej ostatniej woli. Jeszcze tej samej nocy Sara opuszcza posiadłość Trevertonów. 


W ciągu piętnastu lat wiele się w życiu kapitana Trevertona zmieniło. Jeszcze od ślubu nie utrzymywał kontaktów z bratem Andrew Trevertonem, który mieszka w  Bayswater ze swoim wiernym sługą Shrowlem. Po śmierci żony postanowił sprzedać posiadłość, kopalnię i przetwórnię ryb Franklandowi i sam zamieszkał z córką w pobliżu w małym domu. Postanowił tez wrócić do pracy na morzu. Córka lady Treverton, Rosamond dorasta z synem Franklanda, Leonardem. Młodzi zakochują się w sobie, a Rosamond Treverton nie przeraża nawet utrata wzroku przez ukochanego. Młodzi małżonkowie zamieszkują w Porthgenna Tower.

Sara Lesson ma teraz około pięćdziesięciu lat i jest schorowaną kobietą. W dodatku świadoma jest noszonego w sercu ciężaru. Gdy dowiaduje się o planach nowych mieszkańców Porthgenna Tower, postanawia nie dopuścić do odkrycia listu, jaki przed laty pozostawiła w mirtowym pokoju.  Odkrycie tajemnicy wpłynie na życie wielu ludzi.


Powieść napisana pięknym, oryginalnym, archaicznym językiem. Fabuła nie jest skomplikowana, ale barwna i przede wszystkim przekazująca wiedzę o życiu warstwy uprzywilejowanej w XIX wieku. Nie ma tu pośpiechu, za to dominują emocje. Miałam jednak wrażenie, że autor momentami specjalnie przedłużał poznanie tajemnicy. Pamiętam jednak, że książka ukazała się po raz pierwszy w połowie XIX wieku. Wyraźny jest podział na dobrych i złych bohaterów oraz jasno określone role społeczne według ówczesnych norm wiktoriańskich. Kobiety z dobrych domów są oddane mężom, piękne, zadbane, zdolne do poświęceń. Co nie znaczy, że są grzeczne w stosunku do służby czy też ludzi wywodzących się z warstw niższych. Collins stworzył też wyjątkowe relacje małżeńskie wykorzystując ociemniałość* Leonarda. Powieść dość interesująca i warta uwagi.

Zainteresował mnie sam motyw mirtu w tytule. W Biblii mirt symbolizuje nieśmiertelność i zwycięstwo życia nad śmiercią Księga Zachariasza 1,8; 1,11). Jest także symbolem pokoju i radości (np. w Księdze Izajasza 41,19 i 55,13). Uważany jest też za symbol odnowy i oczyszczenia, łatwo bowiem odradza się po pożarach. Gałązki mirtowe symbolizują miłość, wierność i piękno. Zwykle robiło się z nich wianek mirtowy na głowę panny młodej lub wpinało w welon.



Wilkie Collins, Tajemnica mirtowego pokoju, wydawnictwo MG, wydanie 2017, tytuł oryg.: The Death Secret, tłumaczenie  Joanna Wadas, oprawa twarda, stron 368.


* ociemniały - ten, kto utracił wzrok; niewidomym jest się od urodzenia.


19 sierpnia 2017

Krystyna Mirek, Prawdziwa miłość.



Prawdziwa miłość Krystyny Mirek to trzecia, a zarazem ostatnia, część w cyklu Saga Rodu Cantendorfów. Znaleźć tu można rozwiązanie poszczególnych wątków zapoczątkowanych w części pierwszej. Niestety, autorka – moim zdaniem - wybrała przewidywalny sposób rozwiązania poszczególnych intryg. 

Gospodyni Hammond na łożu śmierci wyznaje prawdę Aleksandrowi i wiedźmie Alice, o tym co wydarzyło się na zamku przed wieloma laty i czego tak zawzięcie pilnowała. To największa tajemnica, która wpłynęła na życie wielu ludzi. Tymczasem Kate Milton choruje i znajduje się pod troskliwą opieką najbliższych. Nie może przeboleć tego, że Aleksander tak ją zawiódł. Nie dość, że zdradził, to jeszcze planuje ożenić się z Isabelle Adler. Robert pokaże jednak oblicze prawdziwego mężczyzny, a jego wybranka serca w końcu dokona właściwego wyboru. Wyzwania i wybory będą czekały również siostrę Kate, Amelię oraz ciotkę Aleksandra, Edith. 


W większości wątki kończą się szczęśliwie. Powieść jest pewnego rodzaju bajką, gdzie dobro wygrywa, zło przegrywa, a miłość jak zawsze zwycięża. Bohaterowie radykalnie zmieniają swoje nastawienie do świata. Z bajki płynie też morał. Prawda prędzej czy później zostanie odkryta. Każdy ma zawsze drugą szansę. Tylko od człowieka zależy, czy z niej skorzysta, czy też nie. 

Prawdziwa miłość jest podobnie zbudowana jak poprzednie części Sagi: brak jakiegokolwiek tła historycznego, stosowanie współczesnego języka i sformułowań, brak konwenansów, określonych zasad między służbą a właścicielem etc. Powieść oparta jest właściwie na dialogach i nawiązaniach do rozterek wewnętrznych bohaterów. Brak tu jakichkolwiek plastycznych opisów, a czytelnik z łatwością przewiduje banalne rozwiązania. Przez to mam wrażenie, że powieść jest jednak mdła i nie pobudza wyobraźni czytelnika. Zarówno fabuła, jak i wątek miłosny nie wydają mi się zajmujące. Zdaję sobie jednak sprawę, że Krystyna Mirek konsekwentnie trzymała się wytyczonej drogi twórczego pomysłu, który realizowała od pierwszego tomu. Mam również wrażenie, że całość (wszystkie trzy tomy) powstawały razem, a dopiero potem został dokonany rozdział. 


Daleko mi od podziwiania stylu i pomysłów na powstanie Sagi Rodu Canterdorów autorstwa pani Krystyny Mirek. Wolałabym jednak, aby Autorka nie pisała romansów/powieści historycznych. Z trzech części, jedynie pierwsza powieść intryguje. To, jak wiadomo, rzecz gustu, a o gustach się nie dyskutuje. 

Na koniec dziękuję autorce za wymienienie bloga w „Podziękowaniach”, choć po tych trzech opiniach jakie napisałam i które całkowicie różnią się od tych jakie można znaleźć w sieci, w ogóle na to nie zasłużyłam.




Krystyna Mirek, Prawdziwa miłość, wydawnictwo Edipresse Książki, wydanie 2017, cykl: Saga Rodu Cantendorfów, tom 3, okładka miękka, stron 336.

17 sierpnia 2017

Magdalena Jastrzębska, Portret Klementyny.



Portret Klementyny to kolejna książka biograficzna autorstwa Magdaleny Jastrzębskiej. Jak sama autorka przyznaje inspiracją do powstania książki stał się jak zwykle portret. Tym razem był to obraz, który powstał w 1804 r. w Dreźnie i został namalowany przez Józefa Grassiego. Portretowaną była Klementyna z Kozietulskich Walicka (1783-1862), żona Józefa Walickiego (1775-1821), starosty mszczonowskiego oraz rodzona siostra Jana Leona Kozietulskiego (1781-1821). 

Magdalena Jastrzębska opierając się na źródłach, szczegółowo przybliża czytelnikowi życie i rodzinę Klementyny z Kozietulskich Walickiej. Bliżej poznać można dzieciństwo Klementyny spędzone w Będzinie. Gdy miała osiemnaście lat poślubiła 18 lutego 1798 r. dziedzica Małej Wsi, Józefa Walickiego, który w chwili ślubu miał 42 lata i był zakochany. Wkrótce na świat przyszło czworo dzieci: Marianna (1801), Antoni (1804), Aleksander (1805) i Józefina (1808). Klementyna i Józef Waliccy mieszkali we wspaniałym pałacu w Małej Wsi pod Grójcem wybudowanym przez Bazylego według projektu Hilarego Szpilowskiego. Autorka skrupulatnie opisuje dzieje rezydencji, architekturę, ogród, wystrój wnętrz oraz panujące w domostwie zwyczaje. Posiadali również dom w Warszawie na ul. Bielańskiej, który stanowił ich miejską rezydencję.


Klementyna była urodziwą, inteligentną i ujmującą dowcipem kobietą, która żywo interesowała się sprawami majątkowymi. Uczestniczyła w życiu towarzyskim i pomagała mężowi w prowadzeniu interesów. Była rozważna, przywiązana do męża, ale niewątpliwie miała na niego duży wpływ w podejmowaniu decyzji. Zaledwie dwa miesiące po narodzeniu ostatniego dziecka mąż Klementyny umiera. Od tej pory Klementyna musi sama radzić sobie z interesami stając się odpowiedzialną za prosperowanie dużego majątku ziemskiego. 


Życie nie szczędziło osobistych tragedii Klementynie. W 1809 r. umiera pięcioletni zaledwie synek Antoś, w 1811  r. umiera dziewięcioletnia córeczka Marianna. W 1821 r. po chorobie zmarł brat Klementyny, Jan Kozietulski. W życiu Klementyny pojawia się jednak mężczyzna – Piotr Wichliński, radca stanu, którego poślubiła po latach znajomości 29 listopada 1827 r. Drugie małżeństwo było również szczęśliwe, a Klementyna dalej gospodarowała w Małej Wsi. Autorka opisuje losy dzieci Klementyny: Aleksandra i Józefy, która wyszła za mąż z miłości za Stanisława Rzewuskiego, syna Wacława i Rozalii z Lubomirskich. Matka i córka przeżyły wielką tragedię, gdy w Krakowie w wyniku epidemii cholery w 1831 r. zmarł Aleksander, a zaledwie parę dni później Stanisław. Klementyna wyjechała wówczas z córką za granicę. Józefa wówczas poznała Zdzisława Zamoyskiego, którego poślubiła we Florencji w 1834 r. po okresie trzyletniej żałoby. W 1855 r. Józefa została jednak po raz drugi wdową, tak samo jak jej matka, która pochowała męża w 1857 r. Autorka charakteryzuje życie Klementyny po śmierci męża, jej kontakty z córką i wnukami. Opisuje ich dalsze losy po śmierci Klementyny 21 grudnia 1862 r. oraz śmierci Józefy w 1880 r.


Autorka przybliża również życie brata Klementyny, słynnego szwoleżera Jana Leona Kozietulskiego, którego niejednokrotnie wspomagała finansowo. Szeroko opisuje życie towarzyskie Księstwa Warszawskiego. Charakteryzuje  ówczesną modę, a na podstawie zachowanych rachunków przedstawia wydatki Klementyny na materiały z przeznaczeniem na suknie, materiały papiernicze czy ozdoby. Z kolei na podstawie rejestru z 1822 r. poznać można, co wchodziło w skład garderoby Klementyny. Bardzo dobrze scharakteryzowana została epoka napoleońska. 

W książce znaleźć można wiele ciekawostek. W l. 30. XIX wieku Klementyna wspomagała się przy czytaniu i pisaniu korespondencji okularami. Starościna w razie potrzeby potrafiła się „odmłodzić” w dokumentach. Gdy w wieku 47 lat brała ślub z 45letnim Piotrem Wichlińskim, w księdze parafialnej odjęła sobie i jakoby miała liczyć 44.

Magdalena Jastrzębska obszernie cytuje zachowaną korespondencję dotyczącą losów Klementyny z Kozietulskich. Książka została zaopatrzona w bogatą bazę ikonograficzną, na którą złożyły się fotografie portretów, listów, grafik, nagrobków czy miejsc związanych z Klementyną i jej bliskimi. Odnaleźć tu można szczegółowy spis bibliograficzny, spis ilustracji oraz indeks osobowy. Treść została opatrzona rozbudowanymi przypisami. Warto zwrócić uwagę, że autorka podążała szlakiem wytyczonym przez bohaterkę jej książki, odwiedzając miejsca z nią związane. To wspaniała opowieść o życiu Klementyny z Kozietulskich primo voto Walickiej, secundo voto Wichlińskiej oraz jej najbliższych. Koniecznie należy zwrócić uwagę.  


Magdalena Jastrzębska, Portret Klementyny, wydawnictwo LTW, wydanie 2017, oprawa twarda, stron 288.